Home » USA » Pomarańczowych snów: Utah

Pomarańczowych snów: Utah

IMG_4166

Jak byłam małą dziewczynką i Mama kładła mnie do łóżka, to zawsze życzyła mi “pomarańczowych snów”. Kiedyś zapytałam ją, dlaczego inne dzieci mają mieć kolorowe, a ja tylko pomarańczowe, to odpowiedziała, że takie są właśnie najprzyjemniejsze. Jak wszyscy wiemy, Mama ma zawsze rację, więc nie spierałam się z nią długo i zaczęłam śnić na pomarańczowo. Kiedy wjechałam do Utah, to aż zaparło mi dech w piersiach, chociaż pierwsze widoki nie były jakieś spektakularne, ale oto jestem w krainie moich marzeń sennych. W takim właśnie odcieniu miewam sny – w kolorze pomarańczowo-czerwonej ziemi Utah. IMG_4162IMG_4164IMG_4170

Utah to stan, który zaskoczył mnie najbardziej. Właściwie to początkowy plan zakładał, że tylko przez niego przejadę, wracając z Yellowstone. Stany są tak ogromne, że nawet trzy miesiące to za mało, żeby go polizać. Jednak kiedy wzięłam do ręki tego czerwonego lizaka, to nie mogłam się od niego oderwać. Najwięcej czasu spędziłam na południu tego stanu, a właściwie na granicy z Arizoną, gdzie jest chociażby Monument Valley czy Kanion Antylopy. Oba miejsca w kolorze, który mam na tyłach powiek nocą.

telefonusa-133IMG_44271

Przejechałam ten stan wzdłuż (na wszerz już nie starczyło czasu), gdyż celem podróży było południe, a wystartowałam z Idaho. To była moja najdłuższa podróż samochodem, bo w aucie spędziłam chyba 10 godzin, a to tylko pokazuję, jak długie dystanse pokonuje się w USA. Miałam krótkie przerwy po drodze, ale nasyciłam się pomarańczowym pięknem w czasie jazdy. Naprawdę polecam wziąć pod uwagę ten stan, bo jest tam wiele do odkrycia. Jedynym minusem jest bardzo suche powietrze, więc Utah jest także stanem, w którym zostawiłam najwięcej potu. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, jak to brzmi, ale nie można tak wszystkiego fotoszpować. Pociłam się jak w saunie, a po 5 minutach na plaży musiałam wchodzić z powrotem do jeziora, bo nie dało się wytrzymać. Było warto, bo moja paleta senna wzbogaciła się o nowe odcienie. Oprócz wymienionych miejsc, które opisałam w osobnych notkach, zachęcam Was do odwiedzenia Parku Narodowego Zion, w którym największą frajdą jest przeprawa w górę rzeki.

IMG_4177IMG_4180IMG_4188IMG_4210IMG_4182IMG_4190IMG_4192IMG_4197

IMG_4207

 

Zachęcam, polecam. Dobrze robi na sny. Ja muszę wrócić, żeby jeszcze zobaczyć Bruce Canyon i naładować się pomarańczą.

Leave a Reply

Your email address will not be published.