Home » EUROPA » I love my people: Londyn

I love my people: Londyn

weekend w londyniePotrzebowałam trochę czasu, aby przegryźć Londyn. Pobyt tam był dla mnie bardzo intensywny i nie wiedziałam, jak to ogarnąć myślowo.  Jak opisać Londyn w jednej czy dwóch notkach? Jest tyle tematów, rzeczy do zobaczenia, fajnych miejscówek, negatywnych i pozytywnych aspektów tego miasta. I wtedy pomyślałam, że mój post będzie dokładnie taki jak Londyn. Chaotyczny.

Po pierwsze: ludzie

Nie przepadam za urządzaniem imprez urodzinowych, a prezentów materialnych nie mam nawet gdzie przechowywać. Za to bardzo lubię zwiedzać nowe miejsca z moim przyjaciółmi. Postanowiłam więc, że zamiast imprezy urodzinowej, co roku w okresie jesiennym będziemy razem jeździć do jakiegoś europejskiego miasta. Nazwałam to ?I love my people? od piosenki, która towarzyszyła nam podczas pierwszej wycieczki do Pragi. Mam przykrywkę w postaci urodzin, przez co łatwiej mi zebrać przyjaciół do kupy i zbijać ich wymówki typu ?nie mam czasu, pieniędzy, itp.?.  Wybrałam Londyn, bo jest po drodze na Islandię oraz dlatego, że mieszkają tam moi znajomi, których już dawno nie widziałam. Fajnie, że zebrała się taka ekipa i że mogliśmy pobyć trochę ze sobą. Poza tym w Londynie dobrze jest mieć kogoś, kto zna miasto. Nie wiem, co ja bym zrobiła bez moich niezawodnych przewodniczek.

weekend w londynie

Królowa we własnej osobie

weekend w londynie

Prezenty z Polski: Szprot

weekend w londynie

Spłynęła na nich łaska z nieba

weekend w londynie

Londyńczycy

Dziękuję wszystkim za obecność! Nika nie mam Cię na zdjęciach, ale wyglądasz super w nowej fryzurze. Special thanks to Shane! Za rok podbijamy kolejne miasto razem.

Po drugie: ludzie

Moim ulubionym zajęciem w Londynie okazało się obserwowanie ludzi. Uwielbiam siedzieć na ławce i patrzeć na przechodniów, dorabiać do nich swoje historie, zastawiać się gdzie idą i o czym myślą. Mieszkańcy Londynu są włączoną 24 godziny na dobę, kolorową i świecącą inspiracją. Teraz żałuję, że nie robiłam więcej zdjęć ludziom, bo zdecydowanie bardziej wolałabym je widzieć w swoim albumie niż fotografie zabytków, które i tak mogę znaleźć w internecie. Następnym razem częściej będę celować w żywe obiekty.

weekend w londynie

Pan sprzedawca zatroskał się nad losami świata

weekend w londynie

Rozmawiali o kobietach albo o facetach

weekend w londynie

Kłócą się, całują albo wycierają

Po trzecie: za dużo ludziweekend w londynie
Wszędzie tłumy. Nie da się spokojnie przejść ulicą, dostać do metra i ciągle musisz sprawdzać, czy nie zostałeś okradziony. Byłam tym bardzo zmęczona i po powrocie do Reykjaviku ucałowałam ziemię. Tutaj w całym mieście jest mniej ludzi niż w londyńskim supermarkecie i teraz już wiem na sto procent, że nie chciałabym mieszkać w takiej metropolii. Ale wizytę polecam, jak najbardziej, bo to jest miasto, które po prostu trzeba zobaczyć przed śmiercią.weekend w londyniePrzechodnie mogą wpisywać rzeczy, które chcieliby zrobić przed śmiercią. Na tej samej ulicy stoi “House of pain”, który przekształca krzyki w ekspozycję świetlną. Obie interaktywne ekspozycje odbywają się w ramach festiwalu Merge.

W Londynie jest mnóstwo takich miejsc, które karmią nasz kulturowy głód. Jest dużo muzeów(większość jest darmowa!), wystaw, teatrów… Nawet wystawy sklepowe są dziełami sztuki. Ja chyba najbardziej cieszyłam się na musical “Once”, który chciałam zobaczyć od dawna.

Camden

To bardzo artystyczna dzielnica, którą zamieszkiwała chociażby Amy Winehouse. Kolorowa i ciekawa część Londynu, której głównym punktem programu jest uliczny market.weekend w londynieweekend w londynieweekend w londynie

Brick Lane

Ulica we wschodniej części Londynu. Na jednej ze stron nazwali to miejsce mikrokosmosem i to określenie chyba najlepiej oddaje klimat tego miejsca. Wszystko mi się tam podobało. Najtańszy w Londynie market ze wszystkiego rodzaju pierdołami. Urocze knajpki z dużymi oknami, w których można siedzieć godzinami. Namiot z jedzeniem, w którym można skosztować potraw ze wszystkich stron świata za grosze. I to wszystko oblane soczystym street artem (Banksy!).weekend w londynieweekend w londynieweekend w londynieweekend w londynieweekend w londynieweekend w londynie

Na koniec mam dla Was pytanko. Pewien Anglik zapytał mnie, czemu w Polsce wszystkie dzieci się tym bawią, ale ja za nic tego nie kojarzę. Ktoś?

weekend w londynie

PS Historyczną część Londynu polecam ogarnąć, wybierając się na darmowe zwiedzanie z przewodnikiem. Nie ma żadnego przynudzania. Opowiadają o tym, jak bezdomny wtargnął do łóżka królowej i tego typu historie.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat codziennego życia Londynu, polecam bloga Natalii.

11 thoughts on “I love my people: Londyn

  1. Choć żyję w Londynie od dwóch lat, nadal nie przyzwyczaiłam się do wszechobecnych tłumów. Za każdym razem, gdy wracam do rodzinnego Gdańska, pierwsze co, to lecę nad morze nacieszyć się otwartą przestrzenią. Nie zmienia to faktu, że Londyn jest niesamowicie fascynującym miastem, pełnym niespodzianek na każdym rogu. Pozycja obowiązkowa:)

    1. Ja byłam oszołomiona tym tłumem. Zdecydowanie nie nadaję się na pełnoetatowego Londyńczyka, ale zazdroszczę tym, którzy tak umiejętnie pływają w tym kolorowym tłumie. Na pewno się tam nie nudzisz 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.