Przysięgam, że to chyba wszystko, co wiem o szukaniu pracy na Islandii

praca na Islandii

Obcokrajowiec na robocie w Islandii

Dostaję od Was bardzo dużo pytań na temat pracy w Islandii i postanowiłam zebrać wszystko, co wiem na ten temat w jednym miejscu, żeby i Wam było łatwiej znaleźć, i mnie szybciej odpowiadać. Chciałabym na wstępie zaznaczyć, że nie jestem ekspertem od Islandii, który rzetelnie przytoczy Wam wszystkie liczby i statystyki. Mój mózg działa tak, że zapełnia mi puste szufladki rzeczami typu kształty kamieni i potem mało miejsca zostaje np. na wnioski urzędowe czy procedury prawne. Kiedy ktoś pisze do mnie w tej sprawie, bardzo często sama muszę szukać po raz kolejny tych informacji w internecie, pytać znajomych czy wchodzić na swojego własnego bloga (serio, serio). Różnica może polegać na tym, że ja wiem, gdzie szukać i postaram się Was do tych miejsc zaprowadzić. Continue reading

Wege żarcie w Krakowie

wegetariańskie_restauracje_w_krakowie

Od jakiegoś czasu noszę się z myślami, żeby przejść na wegetarianizm. Nie jest to chwilowa fanaberia, bo myślę o tym już od dawna i przeczytałam chyba cały internet, szukając za i przeciw. Postanowiłam zrobić sobie taki eksperymentalny okres i zobaczyć “jakby to było”. Gdzie będę kupować produkty? Czy stać mnie na to? Gdzie szukać inspiracji kulinarnych? I najważniejsze – gdzie mogłabym coś zjeść na mieście? Nie zawsze mam czas gotować, a poza tym lubię chodzić do restauracji. Znalazłam kilka wege miejsc na mapie Krakowa, a w przyszłości chciałabym dodawać do tej listy nie tylko restauracje, ale także sklepy i inne przybytki dla roślinożernych. Kilka razy mi się zdarzyło, że po przyjściu do knajpy, którą znalazłam w sieci, okazywało się, że ona już nie istnieje. Postaram się aktualizować tę listę i uzupełniać ją, bo nie zdążyłam oczywiście spróbować wszystkiego w wymienionych miejscach. Liczę na to, że dorzucicie swoje trzy grosze w komentarzach, aby zagubieni wegetarianie, którzy przyjeżdżają do Krakowa mieli podane na tacy (to co trzeba). Continue reading

Najlepsza oferta mieszkania

mieszkanie_z_obcokrajowcemJestem już kilka dobrych (tych gorszych też) miesięcy w Polsce, a czasami czuję się jakbym wciąż mieszkała za granicą. Najczęściej we własnym domu, w którym prędzej dogadam się po islandzku niż po polsku. Często zaraz po wyjściu z mieszkania odpowiadam ludziom po angielsku i dziwi mnie, że wszyscy wokoło gadają w moim ojczystym języku. Ilu tu jest Polaków! No tak, bo jesteśmy w Krakowie, a ja po prostu mieszkam z Islandczykiem. Continue reading

Miejsce (nie tylko wiecznego) spokoju

nowy_cmentarz_żydowski_kraków (10)

Kraków to miasto guma. W sezonie potrafi rozciągnąć się do niesłychanych rozmiarów i pomieścić ludzi z całego świata, bo kiedy znajdziesz się latem na rynku, to wydaje Ci się, że cała kula ziemska opustoszała, a wszyscy siedzą właśnie tu, pod Mariackim, wpierdalają obwarzanki. I bardzo dobrze, że tak jest, bo nasze panie kochane mają komu te bułeczki piec, sklepikarze komu korale nawlekać na sznureczki, pieśniarze komu grać na gitarze, gawędziarze komu opowiadać o starych dziejach, strażacy komu grać na trąbce… Continue reading

Jak być bestią i piękną w podróży

IMG_6753

Błoto z Morza Czarnego

Kobiece podróżowanie jest coraz częściej na tapecie, nawet w internetach, w których zrywa się i kładzie nową prawie codziennie. Jednak trend ten utrzymuje się od jakiegoś czasu i nie jest podtrzymywany przez brzydkie feministki, ale przez piękne kobiety, które podróżują, często samotnie i pokazują innym, że się da. Sama znam kilka takich przypadków i wiem, że nie są to zdesperowane laski, które z braku faceta muszą jeździć same. Po prostu uznały, że ten sposób na odkrywanie świata jest dla nich lepszy. Ja sama mam kilka propozycji na wyjazdy z kimś w różne strony świata, ale przy pierwszej okazji wyrwania się gdzieś z Krakowa, jadę sama. W życiu codziennym lubię dzielić się momentami z bliskimi, ale w podróży jestem samolubna. Głównie dlatego, że ta samolubność zmusza mnie do przeżywania miejsca, w którym jestem i ludzi, których poznaję na sto procent. Przyjaciele czy rodzina są dla mnie na pierwszym miejscu, więc będąc gdzieś z nimi, przysłaniają mi cały obraz. Cenię sobie takie wyjazdy, ale wtedy bardziej skupiam się na spędzanie czasu z nimi niż na eksplorowaniu danego miejsca. Samotna podróż to bardzo często świadomy wybór. Wiem, że niektórym ciężko w to uwierzyć i kiedyś nawet ktoś mi zarzucił, że na pewno udaję i takie podróże nie mogą mi sprawiać radości, jeśli nie mam z kim jej dzielić (chociaż w podróży solo bardzo rzadko bywa się samemu), ale jest to analogiczne do bycia samemu w życiu. To, że kobieta nie jest w związku nie zawsze znaczy, że nie ma propozycji prawda? Podróżniczka pachnie często desperacją, zamiast dobrymi perfumami. I zawsze pisze się o niej w kontekście odwagi, pokazuje się zdjęcia z plecakiem albo podczas wykonywania innych ekstremalnych czynności. Zazwyczaj po prostu chce się udowodnić, że taka kobieta jest jak mężczyzna, a nie że może robić wszystko to, co on. Ona nie wydaje na ubrania, bo oszczędza na podróże. Nie maluje się, bo przecież „promienie słońca zarumienią jej twarz”. Nie może publicznie plotkować na temat urody, bo przecież powinna ten czas poświęcić na rozmowy o światowych konfliktach. Ale ja jestem nieprawdziwa, więc mogę plotkować do woli, a że nie znalazłam nigdzie w sieci artykułu, w którym inne panie dzieliłyby się swoimi trikami urodowymi, liczę na to, że dodadzą coś od siebie. Opowiem Wam o tym, jak podróże zmieniły moje podejście do niektórych zabiegów kosmetycznych i o trikach, które stosuje na wyjazdach. Continue reading

O rozstaniach i powrotach, czyli “piłeś? napisz coś czasami, ale nie do byłego”

IMG_9153Już dawno nie miałam takiej przerwy z postami na blogu. A przecież są wakacje, a ja, ja, blogerka podróżnicza i nic nie pisze? No właśnie, o tym dzisiaj pogadamy (bo mam nadzieję, że dodacie coś od siebie do tego stosu przemyśleń, które zbierałam, siedząc na ławce, patrząc na burzę, grając w zombie, wysyłając cv, upijając się, zastanawiając się, czy wiem, gdzie leży Frankfurt). Można też podpalić. Zapałki leżą w pierwszym komentarzu pod postem. Continue reading

Co ma wspólnego Drakula z Pudelkiem, czyli moje wspominki z Rumunii

palownik

Śniła mi się Rumunia. Już nie pierwszy raz przyznaję się do tego, że podróżuję głównie po to, aby mieć o czym śnić, czy to w dzień czy w nocy. Był to dosyć straszny sen o wampirach. Obudziłam się zlana potem i bałam się zasnąć, więc już na spokojnie zaczęłam wspominać Rumunię, a przede wszystkim Drakulę i Transylwanię. Przypomniała mi się historia księcia Włada Palownika, która zainspirowała Stokera do napisania książki “Drakula”. Być może zastanawiacie się, gdzie pojechać na wakacje, a wycieczka po Transylwanii z Drakulą w tle wydaje mi się być ciekawą i tanią (w Rumunii wszystko jest połowę tańsze niż w Polsce) propozycją. Chyba pierwszy raz, publikując coś na blogu, pomyślałam “to by było fajne na podróż z dzieckiem”. Jeśli są tu jakieś mamy-podróżniczki, które chcą nauczyć dziecko, że media kłamią na podstawie podróży po Rumunii, to zachęcam. Continue reading

Dumpster diving – o jedzeniu ze śmietnika

freeganizm (2)

Dzisiaj opowiem Wam o dumpster divingu, czyli zaopatrywaniu się w żywność, która jest wyrzucana przez sklepy na śmietnik, który to sposób praktykowałam na Islandii. Już trzeci raz zaczynam pisać ten tekst i właściwie nie wiem, jak przedstawić Wam ten temat bez wywołania w Was obrzydzenia. W Polsce sprytnie rozwiązano ten problem, nazywając to freeganizmem, co brzmi jak kolejny trend zdrowego odżywania. Doszłam jednak do wniosku, że takiej reakcji nie da się uniknąć, niezależnie od tego, jak zgrabnie ujmę temat. Sama tak na początku zareagowałam! Kiedy przyjaciel opowiadał mi o tym, że żywią się głównie na śmietnikach, byłam przerażona. Co? Jak to? To jest obleśne! Jeśli tak reagujesz, to jest to normalne. Piszę ten tekst, aby pokazać Ci, że nie jest to takie odrażające, jak się na początku wydaje. Mnie najbardziej zainteresowała filozofia życiowa, która stoi za tym i o tym też chcę Wam opowiedzieć. Pewnie jeszcze rok temu nie napisałabym tego tekstu, ale ostatnio robię dużo nowych rzeczy i przy okazji zauważyłam, że mało już mnie obchodzi, co pomyślą o mnie inni. Nie przejmuje się tym, ze moi znajomi mogą to wyśmiać na salonach. Zdarzyło mi się jeść ze śmietnika i nie wstydzę się tego. Tak to już ze mną jest, że lubię być i na salonach i na śmietnikach. Continue reading

Wożonko po USA – samolot, autobus, pociąg, samochód, metro, taxi, własne kończyny

IMG_0094

Pytanie o to, czym najlepiej podróżować po Stanach często przewija się w mailach czy rozmowach prywatnych. Wiecie już, jak to ze mną jest. Nie jestem blogerem przewodnikowym, który udzieli Wam skrupulatnie wszystkich praktycznych informacji. To nie mój styl, nie moja bajka. Czasami robię rzetelny risercz na dany temat, a potem i tak piszę po swojemu, opierając się głównie na zdjęciach, które odświeżają mi pamięć. Nie jestem najlepiej zorganizowaną osobą na świecie, więc wiem, że na pewno są lepsze czy tańsze rozwiązania. Spędziłam jednak w Stanach 3 miesiące i dotarłam z jednego końca na drugi, więc coś w tym temacie mam do powiedzenia. Każdy tekst z praktycznymi wskazówkami traktuje w taki sposób: ja Wam mówię, jak to u mnie było, a Ci którzy też mają w tym temacie coś do powiedzenia, dodają swoje w komentarzach i budujemy oparty na doświadczeniach (a nie na wikipedii czy relacjach z drugiej ręki) poradnik. Może nie dowiecie się ode mnie nazw wszystkich wypożyczalni samochodów, ale o tym powie Wam wujek Google. A od cioci Kariny usłyszycie za to, który środek transportu jest najbardziej inspirujący. No to wio! Continue reading

Lodz – polish capital of street art

street art lodz (14)

Eduardo Kobra

Lodz (Łódź) is a city in central Poland. It used to be an industrial centrum with the big factories and industrial plants and there are remains of this in the architecture. It’s one of the biggest city in Poland but it’s not that crowded which makes your trip there more pleasent during the touristic season. I was there many years ago and I remembered it as a grey and sad city. I visited Lodz again last weekend and I was suprised how much it changed and how many colors they have on the streets. There are still buildings that need to be renovated but I actually like that contrast. Beautiful murals next to very old buildings looks interesting. I think Lodz has the best street arts of all the polish cities and if you want to see something different than castles, that’s where you should go. Everything is possible thanks to the great work of the foundation Urban Forms . You will find on their website a map with all the murals and you can even take a guided tour around street arts. I photograped some of them for you, but there are still so many to discover. Enjoy and tell which is one is your favourite. Continue reading

1 2 3 13