Home » ISLANDIA » Przysięgam, że to chyba wszystko, co wiem o szukaniu pracy na Islandii

Przysięgam, że to chyba wszystko, co wiem o szukaniu pracy na Islandii

praca na Islandii

Obcokrajowiec na robocie w Islandii

Dostaję od Was bardzo dużo pytań na temat pracy w Islandii i postanowiłam zebrać wszystko, co wiem na ten temat w jednym miejscu, żeby i Wam było łatwiej znaleźć, i mnie szybciej odpowiadać. Chciałabym na wstępie zaznaczyć, że nie jestem ekspertem od Islandii, który rzetelnie przytoczy Wam wszystkie liczby i statystyki. Mój mózg działa tak, że zapełnia mi puste szufladki rzeczami typu kształty kamieni i potem mało miejsca zostaje np. na wnioski urzędowe czy procedury prawne. Kiedy ktoś pisze do mnie w tej sprawie, bardzo często sama muszę szukać po raz kolejny tych informacji w internecie, pytać znajomych czy wchodzić na swojego własnego bloga (serio, serio). Różnica może polegać na tym, że ja wiem, gdzie szukać i postaram się Was do tych miejsc zaprowadzić.

Nie lubię na blogu pisać o rzeczach, które ktoś już zamieścił w sieci. Moim zdaniem odpowiedzialne blogowanie powinno polegać na niepowielaniu treści, a szczególnie w dobie szumu informacyjnego. Kilka razy już wstrzymałam się z publikacją tekstu, tylko dlatego, że znalazłam coś podobnego na innym blogu. W takich sytuacjach powinniśmy po prostu podać czytelnikowi link do czyjegoś tekstu i pomyśleć nad innym tematem. Pozwalam sobie na takie dygresje, bo już teraz wiem, że będzie to najdłuższy tekst w historii tego bloga, także pofolguję sobie na całego. Poza tym jest to jeden z powodów, dla których wstrzymywałam się z napisaniem tego tekstu, dopóki nie dostałam setnej wiadomości z pytaniem, na które nie było odpowiedzi nigdzie indziej.

Drugi powodem jest to, że nie lubię pisać takich tekstów i bardzo ciężko przychodzi mi stawianie słów nofilter, bez makijażu, których wiersze są tak ściśnięte, że nie ma przestrzeni na hasanie między nimi. To dlaczego postanowiłam go jednak stworzyć? Uznałam, że nie znajdę konkretniejszego podziękowania niż podziękowanie konkretami (right?) dla tych wszystkich osób, które do mnie piszą, nawet jeśli głównie po to, aby uzyskać odpowiedź, to bardzo często również z miłym słowem. Oczywiście zdarzają się ludzie, którzy nawet nie podziękują za tłustą poradę na dwie strony A4 albo napiszą mi, że nic o Islandii nie wiem, ale dobra energia, którą dają mi Ci przychylni pcha tego bloga do przodu i nie jest to przesada. Pisanie to dla mnie niemalże fizjologiczna potrzeba, ale nie oszukujmy się, gdyby nikogo tu nie było, mogłabym to robić i nie klikać “publikuj”. Dzięki, że jesteście i mam nadzieję, że Wam się to przyda. Tekst ma formę pytań i odpowiedzi, bo bałam się, że mogę za bardzo zbaczać z tematu, poza tym listę pytań będzie łatwo aktualizować bez obawy, że tekst się posypie. Jeśli nie znaleźliście swojego pytania w tym tekście, napiszcie je w komentarzu, a ja potem przerzucę je do wpisu z odpowiedzią.

Po pierwsze – na Islandii wszystko zawsze się układa

Wiem, jakie to uczucie, kiedy pierwszy raz postanawiasz wyjechać za granicę do nieznanego kraju. Szukanie pracy to generalnie jest stresujący proces – wysłanie cv, rozmowy kwalifikacyjne, czekanie, a co dopiero jeśli mamy to robić w innym kraju i w obcym języku. I to, co teraz powiem nie będzie żadnym konkretem, ale mogę Wam obiecać, że na Islandii wszystko się ułoży. To jest zawsze jedna z pierwszych rzeczy, jakie mówię ludziom, którzy piszą do mnie w sprawie pracy. Przez te wszystkie lata nie poznałam ANI JEDNEJ osoby, która przyjechałaby z innego kraju i nie znalazła pracy w Islandii. NIKOGO. Spędziłam na Islandii łącznie dwa lata i tyle mniej więcej prowadzę tego bloga i uwierzcie mi, że w tym czasie poznałam bardzo dużo ludzi, którzy tej pracy na Islandii szukali, w tym słabo ogarniętych Polaczków, którzy dukają po angielsku. Oczywiście nie chodzi o to, aby zaniżać loty i nie starać się w ogóle, ale świadomość tego, że znalezienie pracy jest w tym kraju dość łatwe być może zaoszczędzi Wam trochę stresu.

Czy na Islandii można pracować w swoim zawodzie?

Zaczynam od tego pytania, bo jest dość ważna kwestia również w odniesieniu do całego tekstu. Często pytacie mnie “jak szukać pracy w szpitalu/agencji reklamowej/biurze projektowym/kancelarii prawniczej itp”. Oczywiście wszystko zależy od tego jaki zawód wykonujecie i bardzo ciężko mi jest odpowiadać na takie pytania, szczególnie jeśli dotyczą branż, których nie znam. Postanowiłam to trochę uogólnić, zwracają uwagę na pewne rzeczy, o których musicie pamiętać, szukając od razu pracy w swoim zawodzie.

Islandia to jest kraj, w którym wszyscy się znają i każda branża jest dość hermetyczna. Na początku bez znajomości ciężko jest przebić się do tego światka. Znam wiele osób, które przyjechały i z nadzieją wzięły się do szukania pracy w swoim zawodzie, ale szybko zorientowały się, że muszą najpierw zahaczyć się gdzieś indziej. Koszty utrzymania są spore, więc mało kto może sobie pozwolić na kilkumiesięczne poszukiwanie pracy. Także zdecydowana większość osób, które przeprowadzają się na wyspę zaczynają od tzw. pracy dla każdego (sektor usługowy), a potem szukają w swoim zawodzie. I chociaż na początku może się wydawać to ciężkie, to jest to bardzo możliwe, a Islandia daje dużo możliwości. Jest to szybko rozwijający się kraj i jak to kiedyś powiedział mój kolega” “tutaj to jest taka pionierka”. Miał na myśli to, że tutaj wiele rzeczy jeszcze nie ma i pomysłów na biznes jest mnóstwo. Nie trzeba być bardzo kreatywnym, wystarczy przenieść pewne rozwiązania z Polski na islandzki grunt, a nawet jeśli jakiś biznes już funkcjonuje, to konkurencja jest naprawdę mała.

Szukanie ambitniejszej pracy wiąże się również z pewnymi wyrzeczeniami, bo zarobki na początku mogą być bardzo niskie. Jeśli więc ktoś przyjeżdża do Islandii, żeby zarobić na podróż, wesele czy auto, to może mu się to nie opłacać, ale jeśli chce zostać na dłużej i poważnie myśli o swojej karierze w Islandii, to wystarczy, że zaciśnie pasa i będzie uparty. Mój kolega-fotograf przez kilka miesięcy zadowalał się mniejszą pensją i wysyłał co chwilę zdjęcia do lokalnej gazety aż w końcu zatrudnili go na stałe. Poświęcał swój wolny czas, żeby zdobyć jak najlepsze ujęcia aż w końcu musieli docenić ten wysiłek.

Wiem, że jest sporo osób, które się ze mną nie zgodzą i podniosą się krzyki, że Islandczycy stawiają na pierwszym miejscu swoich. Oczywiście jest w tym trochę prawdy i na pewno o wiele większe szanse w zdobyciu jakiegoś stanowiska ma Islandczyk, jeśli obie osoby starające się o nie mają takie same umiejętności, ale czy tak nie jest wszędzie? Słyszałam o sytuacjach, że CV ludzi z nieislandzkimi nazwiskami są od razu odrzucane albo o tym, że wystawa prac artysty obeszła się bez echa, bo był on obcokrajowcem, ale znam wielu ludzi z całego świata, którzy pracują na uczelniach, w mediach, agencjach turystycznych, urzędach, szkołach, agencjach reklamowych, branży muzycznej, modelingu…Można by jeszcze wymieniać. Islandczycy są nastawieni na kupno i promocję swoich produktów. Ktoś może nazwać ich nacjonalistami, ale ja uważam to za patriotyzm i chciałabym, abyśmy w Polsce taką wagę przywiązywali do kupowania polskich produktów i wspierania krajowej gospodarki. Wiąże się to jednak z trudnościami dla osób z zewnątrz, które chcą zaoferować im jakiś produkt, ale trudne nie oznacza niemożliwe. Trzeba się po prostu postarać, aby ten produkt był nie tylko dobry, ale lepszy. Najlepszym przykładem jest popularność wyrobów mięsnych Kjötpól, których właściciele wykorzystali słabą jakość na islandzkim rynku (islandzkie parówki są nie do zjedzenia, przysięgam) i wprowadzili kiełbasy i wędliny polskiej receptury. Islandczycy zajadają się z nimi ze smakiem, nie zastanawiając się nad tym, kto je produkuje.

Na pewno w takich pracach, bardziej niż w sektorze usługowo-turystycznym, przyda się znajomość języka islandzkiego, ale znowu wszystko zależy od zawodu i firmy, bo będąc fotografem, wcale tego islandzkiego znać nie musisz, a przy pracy w szpitalu podejrzewam, że może to być konieczność. Generalnie Islandczycy są narodem dwujęzycznym i prawie wszyscy mówią płynnie po angielsku, a już na pewno osoby, które sprawują wyższe stanowiska. Chociaż znajomość islandzkiego jest na pewno mile widziana i jeśli ktoś poważnie wiążę swoją przyszłość z tym miejscem, to radziłabym liznąć podstawy. Tutaj znajdziecie moje porady dotyczące nauki islandzkiego, ale w Polsce też odbywają są kursy tego języka np. w Krakowie prowadzone przez native’a (Centrum Języka Islandzkiego) oraz w Warszawie. Mało kto przyjeżdża do Islandii z podstawową znajomością islandzkiego, więc gwarantuje, że bardzo to zaimponuje pracodawcy. Islandczycy sami przyznają, że kochają, jak ktoś sili się na rozmowę w ich języku, więc na pewno zabłyśniecie na rozmowie kwalifikacyjne, nawet jeśli będzie to właściwe wymówienie nazwy wulkanu.  Zresztą jeśli tylko będziecie chętni, to kursy językowe są dofinansowywane przez związki zawodowe, więc jak już będziecie na miejscu, to możecie za darmo szkolić język.

Możecie też wykorzystać język polski jako Wasz atut. Polacy są największą mniejszością narodową na Islandii, a część z nich nie zna dobrze ani angielskiego, ani islandzkiego. Podam Wam przykład. Wydawałoby się, że ciężko będzie być adwokatem w Islandii, bo wszyscy wiemy, że generalnie kariera prawnika do łatwych nie należy, a jeszcze bez znajomości islandzkiego. Mój kolega nie skupił się na braku, ale wykorzystał swój atut, czyli właśnie język polski. Wymyślił sobie coś takiego jak “polish lawyer” i reprezentuje w sądzie Polaków, którzy słabo mówią w innych językach. Są ludzie, którzy pracują jako tłumacze w szpitalach lub na policji. Często na kierownicze stanowiska przyjmowany jest Polak, bo większość pracowników w firmie to Polacy, którzy mówią słabo po angielsku i ktoś musi nimi zarządzać. Sama pracowałam w takim hotelu, w którym po zastąpieniu polskiej managerki Hiszpanką, zapanował totalny chaos, bo nowa szefowa nie potrafiła nawet wytłumaczyć sprzątaczkom, co mają danego dnia dokładnie posprzątać. Byłam jedną z nielicznych osób, które znały angielski i w tym okresie wzywano mnie kilka razy dziennie, żebym robiła za tłumacza. Znam też dziewczynę, która jako, że jest jedyną polską logopedką w Reykjaviku, ma tylu klientów, że nie wyrabia. W przedszkolach zatrudniani są Polacy, bo dzieci, które przeprowadziły się do Islandii mają problem z odnalezieniem się w nowym otoczeniu i jest potrzebny ktoś, kto mówi w ich języku. Zresztą przedszkole jest też dobrym przykładem na to, że tutaj wbrew pozorom jest łatwiej znaleźć pracę bo np. do bycia przedszkolanką nie jest wymagany dyplom. Jest to bardzo popularne zajęcie wśród obcokrajowców i polecane osobom, które chcą nauczyć się islandzkiego, bo przychodzi to bardzo szybko w otoczeniu dzieci.

Znalezienie pracy w jakimkolwiek zawodzie jest bardzo możliwe, ale wymaga (czasami większego niż w Polsce) poświęcenia i uporu oraz akceptacji niższych zarobków na start. Nie martwcie się,  bo zarabiając nawet najniższą krajową (ok. 160 tysięcy koron miesięcznie), będziecie w stanie przeżyć. Może nie będzie Was stać na chodzenie codziennie do restauracji, ale spokojnie wystarczy na mieszkanie i jedzenie (więcej o tym jeszcze przy pytaniu o koszty życia). Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat sytuacji na rynku pracy w konkretnej branży, zachęcam Was do kontaktu z Urzędem Pracy na Islandii. Jeśli ktoś jest zdeterminowany, żeby pracować w zawodzie, a nie może znaleźć wymarzonej pracy zawsze też może założyć własną firmę, a tym pomoże Urząd Pracy, który dofinansowuje takie projekty np. bezrobotnym rezygnującym z zasiłku w zamian za jednorazowy zastrzyk gotówki. O szczegóły i różne rozwiązania pytajcie w urzędzie. Są tam ludzie, którzy mówią po polsku (kolejna możliwość pracy z wykorzystaniem polskiego jako atutu).

Zaczęłam od tego pytania, ponieważ pozostała część tego tekstu będzie dotyczyła tzw. pracy dla każdego. Głównie dlatego, że o taką pracę zazwyczaj dostaję pytania. Ludzie wyjeżdżają do pracy na Islandię sezonowo zarobić na konkretny cel albo są już uświadomieni przez kogoś, że na start będą musieli chwycić się czegokolwiek. Nie mówię, że znalezienie od razu pracy w zawodzie jest niemożliwe, ale głównie chodzi o pieniądze, wiadomo. Przeprowadzając się na Islandię, musisz mieć jakieś pieniądze na start i nawet jeśli będziesz szukał pracy w zawodzie (przy optymistycznym nastawieniu) miesiąc czy dwa, to z czegoś musisz wtedy żyć. A przylatujesz ze złotówkami. Do Islandii. Do kraju, w którym ludzie mają na wszystko czas, czyli uzyskanie samej odpowiedzi na pierwszego maila może zająć miesiąc. Kto by się przejmował? Tylko Ty, bo kasy na koncie ubywa, ale na pewno nie Islandczyk. Dla takich, którzy chcą przyjechać z pewnością, że będą mieli pracę zawodzie, mogę poradzić jedynie tyle, aby tej pracy szukali z Polski. Tylko wtedy trzeba monitorować konkretną branżę i samemu szukać takich możliwości przez internet. Jak mi migną gdzieś takie wyjątkowe oferty pracy np. u znajomych na facebooku, to linkuję u siebie na fanpage’u (ostatnio szukali geniuszy IT w firmie robiącej aplikacje na komórkę), ale nie ma tych ofert na tyle, aby każdy znalazł coś dla siebie. Ja bym po prostu sama szukała firm w swoim zawodzie i wysyłała do nich maile, nawet jeśli nie szukają aktualnie nikogo. I tutaj zaznaczam – bądźcie uparci i cierpliwi. Jeśli ktoś nie odpisał na Waszego maila, to bardziej prawdopodobne jest to, że o tym zapomniał niż że Was olewa.

Pozostałe pytania dotyczą głównie pracy dla każdego również dlatego, że jak już będziecie na miejscu, to bardzo szybko zorientujecie się, co macie robić dalej i nie będą Wam potrzebne porady jakiejś tam blogerki. Powtórzę to już któryś raz, że Islandia to kraj, w którym wszyscy się znają i tutaj dużo rzeczy załatwia się przez znajomych. Poznaje się jedną osobę, ona daje namiary na kolejne i po kilku tygodniach znamy pół miasta. Jeśli rozejdzie się, że szukacie pracy, ludzie sami zaczną podrzucać oferty czy nawet propozycje. I wtedy wszystko przestanie być takie straszne i niewiadome, dlatego myślę, że ten tekst jest głównie dla ludzi, którzy są jeszcze w Polsce i dopiero myślą o wyjeździe do pracy na Islandię.

I jeszcze jedna ważna kwestia w tym temacie. To głównie do ludzi, którzy mają obawy, żeby porzucić swoją poważną pracę i zacząć pracować jako kelner. Często pisze do mnie ktoś, kto ma obawy przed takim spadkiem ze społecznej drabiny i sama też zmagałam się z poczuciem porażki, kiedy wygodny fotel za biurkiem musiałam zamienić na ulicę (dosłownie, bo moja pierwsza praca za granicą to była sprzedaż wody na deptaku). Człowiek wstydzi się tego, co robi. Jest mu głupio przed znajomymi, a niektórzy z nich dają do tego powody, obśmiewając nowe zajęcie. Nie wiem, dlaczego, ale w Polsce istnieje bardzo duża presja społeczna, aby wykonywać poważne prace. Chodzi mi o to, że większym szacunkiem będzie cieszył się nieszczęśliwy bankier niż szczęśliwa barmanka. W Islandii to, co robisz zawodowo nie ma takiego znaczenia. Możesz robić, co tylko chcesz, w tym możesz nic nie robić i będzie ok. W książce “Geografia szczęścia” Eric Weiner odwiedza i opisuje kraje, które są w rankingu najszczęśliwszych na świecie, w tym Islandię, a rozdział poświęcony wyspie nazywa się Szczęście jest porażką. Jedna z najważniejszych rzeczy, jakich nauczyła mnie Islandia, to zupełna zmiana myślenia w tej kwestii. W Reykjaviku poznałam bardzo dużo osób, które pracowały w dwóch różnych pracach jednocześnie np. w agencji marketingowej i piekarni albo znanych islandzkich muzyków, którzy w ciągu dnia serwują kawę. I nikt nie patrzy na nich krzywo i nie wywiera na nich presji, żeby rzucili to wszystko i znaleźli “poważną” pracę. Dostaję maile od osób, które mają depresję z powody swojej pracy, ale boją się ją rzucić i wyjechać, bo “jak to tak”. Nie bójcie się. Lepiej być szczęśliwym kelnerem niż mieć wielce poważną posadę, a wieczorami dołować się wszystkim. Islandia Wam wywieje takie myślenie z głowy!

Co to znaczy praca dla każdego?

Islandia była krajem, w którym ludzie żyli głównie z połowu ryb i hodowli owiec. Do czasu kiedy ten zakątek na środku oceanu nie stał się jednym z najmodniejszych destynacji turystycznych na świecie. Wtedy większość Islandczyków porzuciła gospodarkę, widząc ogromne i łatwiejsze zyski w turystach, których przybywa. Ten kraj przeżywa obecnie turystyczną eksplozję i z roku na roku jest coraz więcej ludzi, którzy odwiedzają wyspę. I teraz pomyślcie logicznie – na Islandię przyjeżdża ponad milion turystów rocznie, a Islandczyków jest ponad 300 tysięcy. To kto ma ich obsłużyć? Wiadomo, że tam gdzie jest taki ruch turystyczny, na pewno znajdziecie pracę w hotelu, gastronomii czy biurze turystycznym. To mówią Wam liczby, nie ja. Dlatego praca dla każdego to jest właśnie taka praca jako pomoc kuchenna, kelner, sprzątacz, recepcjonista, sprzedawca pamiątek lub praca fizyczna czyli na budowie, w fabryce rybnej itp.

Jakie warunki trzeba spełniać, żeby znaleźć pracę na Islandii?

Przede wszystkim trzeba znać język angielski przynajmniej na poziomie komunikatywnym. Owszem, są ludzie, którzy prawie w ogóle nie mówią po angielsku, a pracują, ale wtedy zazwyczaj jest to sprzątanie albo właśnie fabryka czy budowa. Ciężko mi udzielać rad w tej kwestii, bo większość ludzi, których znam posługuje się angielskim. Z moich obserwacji wynika, że nieznający języka znajdują głównie pracę po znajomości. Czasami mnie ludzie pytają o pośrednictwo w takim poszukiwaniu pracy, ale ja się  tym nie zajmuję, głównie dlatego, że nie mieszkam już na stałe w Islandii. W takiej sytuacji pozostaje też kontakt z Urzędem Pracy na Islandii albo szukanie pracy przez Eures – portal z ogłoszeniami o pracę za granicą. Można też przyjechać na miejsce i po prostu chodzić od fabryki do fabryki ze swoim CV, ale to już jest pewne ryzyko i szanse są na pewno mniejsze niż u kogoś, kto zna angielski.

Zakładam jednak, że większość z tych, którzy myślą o przeprowadzce za granicę, zna język. CV powinno być ze zdjęciem (piszę to, bo wiem, że w niektórych krajach jest to wręcz niemile widziane) i oczywiście też w języku angielskim (piszę to, bo widziałam nie raz nadesłane aplikacje po polsku). Resztę wymagań nie wybiega poza standardowe wymagania przy tego typu pracach. Mile widziane jest jakieś doświadczenie, bo tutaj akurat nikogo nie obchodzi jakie szkoły i kursy pokończyliście, ale czy kiedykolwiek w życiu pracowaliście z ludźmi. Trzeba sięgnąć pamięcią do swoich pierwszych prac i to właśnie je, a nie te, z których jesteś najbardziej dumny, wpisać w CV.

Nie potrzebujecie żadnych dokumentów z Polski oprócz dowodu osobistego (żeby wjechać do Islandii nie trzeba mieć paszportu, bo Islandia, chociaż nie jest w Unii Europejskiego, jest w strefie Schengen). Nie trzeba mieć więc też pozwolenia na pracę. Z takich urzędowych spraw, które musicie na początku ogarnąć, to kennitala, czyli numer identyfikacyjny (islandzki pesel). Jak przyjechałam na Islandię było z tym o wiele łatwiej, bo wystarczyło zameldowanie, a o kennitalę można było ubiegać się przez Urząd Pracy. Teraz przepisy się zmieniły i to pracodawca aplikuje o ten numer, więc trzeba mieć najpierw pracę, aby uzyskać kennitalę. Nie martwcie się, bo to nie jest wielki problem i po prostu mówicie na rozmowie kwalifikacyjnej, że dopiero przyjechaliście i nie macie jeszcze wyrobionej. Można też wykupić sobie tymczasową kennitalę w banku za 50 euro lub wykazać w Urzędzie Imigracyjnym, że macie na koncie wystarczające środki na utrzymanie się przez jakiś czas (ok. 3 tysiące euro). W tym urzędzie dowiecie się więcej szczegółów na temat rejestracji. To, co musicie sobie załatwić to zameldowanie, ale właściciele zazwyczaj bezproblemowo meldują w wynajmowanych mieszkaniach. A jak już wyrobicie kennitalę, to wszystko dostajecie praktycznie od ręki (np. kartę podatkową –Urząd Skarbowy na Islandii).

Wychodzi więc na to, że jeśli nie znasz nikogo na Islandii, to może być na początku dosyć ciężko, bo potrzebujesz się gdzieś zatrzymać, a mieszkania są dość drogie, zameldować, a jak to zrobić, kiedy nikogo nie znasz…. Dlatego ja zawsze takim osobom doradzam wyjazd na farmę – wiecej informacji w tym poście. Jest to moim zdaniem najbardziej dochodowa i najlepsza praca sezonowa na Islandii. Jeśli jednak ciągnie Was do życia w mieście, to możecie próbować szukać wolontariatów w hotelach, gdyż często oferują pobyt za kilka godzin pracy dziennie.

Jak szukać tej pracy?

Odpowiedź jest naprawdę cholernie prosta – tak samo jak szukaliście pracy do tej pory w Polsce. Po prostu roznosicie/rozsyłacie CV. I to nie chodzi o to, że chcę ukryć przed Wami jakieś inne sposoby, ale dlatego, że ten sposób jest sprawdzony i najlepszy. Jeśli jesteście na miejscu, to bierzecie w rękę cefałki i chodzicie od miejsca do miejsca. Możecie też rozsyłać przez internet, ale chyba jednak lepiej jest pokazać się na miejscu. Zejście Reykjaviku zajmie Wam jeden czy dwa dni, a co dopiero w mniejszych miejscowościach. Jeśli chcecie wysyłać CV jeszcze z Polski, to po prostu wpisujecie w google “Reykjavik + hotel” i wysyłacie do wszystkich, które znajdziecie na liście. Jeśli miałabym tworzyć Wam taką listę i mówić, gdzie możecie wysyłać, to ona pokryje się z tymi pozycjami, które wypluje Wam wyszukiwarka.

Wydaje mi się, że czasami, kiedy stajemy w obliczu niewiadomej, która nas przeraża, wszystko sobie strasznie komplikujemy. No bo przecież to nie może być takie proste… Piszę o tym, bo naprawdę bardzo często w rozmowach z ludźmi, którzy planowali przeprowadzkę na Islandię wychodziło, że nie wpadli oni na to, aby zacząć rozsyłać CV. Zaczynali martwić się, że nie znajdą pracy, zanim w ogóle zaczęli jej szukać. A największy sekret polega na tym, że tej pracy jest tam tak dużo, że nie trzeba żadnych sekretów. Naprawdę dziwi mnie to, kiedy dostaję od Was czasami prośby o znalezienie pracy, bo z łatwością sami możecie ją sobie znaleźć. Pamiętam, że przed ostatnim wyjazdem do Islandii (grudzień 2015) dostałam maila od chłopaka, który błagał mnie o znalezienie pracy w Reykjaviku. Napisałam mu mniej więcej to, co teraz radzę Wam, po czym on napisał, że próbował, ale nie ma żadnej pracy, po czym ja przyjeżdżam do Reykjaviku i od pierwszej znajomej spotkanej na ulicy słyszę, że ma tyle ofert, że nie wie, w czym wybierać. Kilka dni później idę na kawę do restauracji i po kilku minutach rozmowy z kucharzem, który akurat zastępował kogoś na barze, dostaję ofertę pracy, bo pilnie kogoś szukają. No więc, nie powiecie mi, że pracy nie ma. Trzeba usiąść i wykonać syzyfową pracę rozesłania miliona CV i gwarantuję, że ktoś się odezwie. Tylko pamiętajcie o tym, o czym wspominałam kilka akapitów wyżej. Islandczycy są bardzo wyluzowanym narodem i nie spieszą się z odpisywaniem na maile, więc nic się nie stanie, jeśli po kilku dniach wyślecie CV w to samo miejsce. Róbcie tak dopóki nie dostaniecie odpowiedzi. Zazwyczaj ludzie znajdują pracę po tygodniu czy dwóch, do miesiąca maksimum.

Moim zdaniem najskuteczniejsze jest szukanie pracy przez znajomych (tego jeszcze możecie nie mieć) albo wysyłanie CV, ale jest też kilka miejsc z ogłoszeniami, na które możecie zajrzeć:

Away from home – living in Iceland – grupa na facebooku dla obcokrajowców w Islandii

Away from home – working in Iceland – odnoga tej grupy, tylko z ogłoszeniami o pracę

Polacy na Islandii – grupa na facebooku dla Polaków

Strony gazet – Grapevine, Frettabladid

Bland.is  – islandzki olx

Ja z innych stron nie korzystałam, bo tam są zazwyczaj ogłoszenia po islandzku, czego na początku i tak człowiek nie ogarnia. Jeszcze raz powtórzę – wpisz “hotel/bar/cokoliwek” + Reykjavik/Akureyri/cokolwiek i wysyłaj CV. Nawet jeśli nie ma ogłoszenia, to prawdopodobnie kogoś szukają albo będą szukać.

Kiedy szukać pracy?

Sezon letni (kwiecień-wrzesień) jest najbardziej obfity w turystów, chociaż powoli ten okres oblężenia rozkłada się na cały rok. Bo i zimą ludzie przylatują na zorze, i chcą Święta spędzić na Islandii, i bilety tańsze niż w sezonie, więc to nie jest tak, że nagle zimą cała Islandia pustoszeje. Taj się składa, że ja pracy zazwyczaj szukałam zimą i jakiegoś większego problemu nie miałam. Moim zdaniem nawet lepiej jest przyjechać np. w lutym, bo wtedy dużo miejsc szuka już pracowników, aby przeszkolić ich zanim będzie największy nalot turystów. Jeśli chodzi o Reykjavik, to oprócz turystów obsługuje się też Islandczyków, których stać na chodzenie po knajpach i restauracjach, więc klienci w takich miejscach są zawsze. Jeśli miałabym wybrać najlepszy czas na szukanie pracy, to właśnie luty czy marzec, ale w każdym innym okresie poszukiwania powinny potrwać do miesiąca.

Czym można zniechęcić pracodawcę?

Rozmowy kwalifikacyjne w Islandii nie różnią się jakoś specjalnie od tych w Polsce. Brak kennitali czy jakiś papierów na start raczej nie zniechęca nikogo, bo wystarczy, że pracodawca o to zaaplikuje, a odbywa się to szybko i bezboleśnie. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to sprawa długości pobytu. Jeśli przyjeżdżacie na miesiąc czy dwa, to pracodawca może wybrać kogoś, kto planuje zostać na dłużej. Nie zachęcam do kłamstwa, ale do niemówienia całej prawdy.

Jak wygląda praca?

Jeśli już znajdziecie pracę, to nie wiem, co trzeba zrobić, żeby zostać z niej zwolnionym. Islandczycy są bardzo spokojnymi ludźmi, którzy pracują zdecydowanie wolniej. Spóźnianie się do pracy to jest norma i nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Kiedyś zaspałam godzinę do pracy. Budzę się, a na telefonie żadnych nieodebranych połączeń. Biegnę więc jak najszybciej do pracy i jestem koniec końców 1,5 godziny później. Pracowałam wtedy jako kucharz i byłam jedyną osobą na porannej zmianie, więc nikt nie mógł zrobić niczego za mnie. Barmanka mówi, że dzwoniła po godzinie do szefa, bo nie miała mojego numeru, a potem się okazało, że szef zapomniał do mnie w ogóle zadzwonić…. I nie chodzi o to, aby olewać pracę i notorycznie się spóźniać. Chcę Wam tylko uświadomić, że wszystko przebiega tutaj bardzo bezstresowo. Największe spiny, jakie miałam w pracy były niestety tam, gdzie pracowało za dużo Polaków. Islandczycy raczej robią wszystko, aby ułatwiać sobie życie. Jest na przykład coś takiego jak chorobowe na żądanie, czyli tzw. veikur. Jest w 100% płatny i każdy pracownik ma 2 takie dni w miesiącu. Wystarczy zadzwonić do pracodawcy rano i powiedzieć, że się nie przyjdzie do pracy, bo jest się chorym albo…ma się kaca. I znowu, nikt się nie przejmuje.

Ile się zarabia w pracy na Islandii?

Pamiętajcie, że podaję Wam zarobki w przybliżeniu, bo naprawdę różnie bywa. Jakby ktoś Was zapytał, ile zarabia się w Polsce, to co byście odpowiedzieli? Wszystko zależy od pracy, którą wykonujecie, od ilości godzin, od szefa, od miejsca. Minimalna krajowa na Islandii to 160 tysięcy koron, czyli około 5 tysięcy złotych, ale mało znam osób, które zarabiają tak mało. Zazwyczaj, wykonując pracę dla każdego, zarabia się 200-230 tysięcy koron. Najmniej miesięcznie zarabiałam na Islandii 190 tysięcy, a najwięcej 300 tysięcy (ale to była praca po znajomości na bardzo dobrym stanowisku, więc celujcie raczej w okolicach dwustu).

Jak mają się zarobki do kosztów życia?

No dobra, powiedzmy, że zarabiacie te kilka tysięcy złotych i oczywiście jest to bardzo dużo, ale ważniejsze jest to, jak mają się zarobki do kosztów życia. Generalnie warunki życia na Islandii są bardzo dobre i nawet zarabiając najniższą krajową standard życia na pewno jest lepszy od tego, który mają ludzie z polską najniższą krajową. Islandia ma od dawna opinię bardzo drogiego kraju i ludzie boją się, że na nic nie będzie ich stać. Jest drogo, jeśli przyjeżdżacie na wycieczkę i wydajecie ciężko odłożone złotówki. Wszystko zależy od tego, ile i na co się wydaje, czy macie rodzinę na utrzymaniu itp., więc naprawdę ciężko mi jest tak jednoznacznie ocenić, ile to już dużo. Ja zarabiając 200 tysięcy koron miesięcznie, odłożyłam w pół roku na 3 miesięczną podróż po Stanach, także chyba nie jest źle, co? Połowę wydawałam na życie, a połowę odkładałam. Ale podam Wam, co ile kosztuje, żebyście sami osądzili. Akurat kiedyś miałam taką dorywczą pracę (pozdro dla Emi), która polegała na sprawdzaniu cen produktów w sklepach. Chodziłam po supermarketach i spisywałam, co ile kosztuje, więc mam tu dla Was dokładne dane (ho ho ho).

Wynajęcie pokoju: No właśnie. Musimy się na chwilę przy tym zatrzymać. Ludzie boją się o znalezienie pracy, która leży na ulicy, a największym problemem jest mieszkanie. Reykjavik to małe miasto, do którego napływa bardzo dużo ludzi i ciężko jest znaleźć fajne mieszkanie czy pokój, nie mówiąc o tym, że ceny lecą w górę z miesiąca na miesiąc. Dwa lata temu za pokój w centrum Reykjaviku płaciłam 40 tysięcy koron, teraz normą jest 80 tysięcy koron. Nie będę pisać wpisu na temat szukania mieszkania, bo wszystkie swoje mieszkania znalazłam przez znajomych oprócz jednego, z którego musiałam uciekać, bo mnie moja współlokatorka chciała wciągnąć do Jehowych. Możecie szukać tu albo tu, ale ludziom bez znajomych, u których możecie się zaczepić, polecam na początek wyjazd na farmę albo wymianę pracy na zamieszkanie np. w hostelu, w którym będziecie pracować. No więc…pokój: 60-80 tysięcy koron.

Jedzenie – miesięcznie ok. 40 tysięcy koron, ale można wydać zero albo mało, korzystając z opcji dumpster divingu. Ja zazwyczaj pracowałam w gastronomii, więc jedzenie miałam za darmo w pracy, dlatego też warto rozważyć, czy nie lepiej iść pracować do restauracji za trochę mniej kasy, ale z darmowym jedzeniem niż na recepcję za trochę wyższą stawkę, ale bez tego.

Chleb – 355

Cukier – 375

Herbata – 500

Mrożona pizza – 500

Tabliczka czekolady – 200

Sok pomarańczowy – 250

Mleko – 150

Masło – 190

Jogurt – 110

Jajka – 415

Batonik Prince Polo – 99

Jabłka 1kg – 240

Papierosy – 1300

Piwo w barze – 1000

Benzyna za 1L – 244

Urządzenie do gotowania ryżu – 9950 (mam tego sporo, więc jakby kogoś interesowały takie szczegółowe ceny, to pytajcie).

A reszta to już Wasze przyjemności, których nie jestem w stanie przewidzieć.

Jakie są prace dorywcze?

Poniżej lista kilku prac, które zazwyczaj wykonywane są dorywczo:

Wypasanie owiec: To jest praca dorywcza, która nie istnieje. Wiem, że dużo z Was ma takie romantyczne wyobrażenie w głowie, że rzuci wszystko i wyjedzie na Islandię wypasać owce, ale jest jedna ważna sprawa – owce na Islandii wypasają się same. Wypuszcza się je początkiem lata i zagania dopiero w okolicach września.

Roznoszenie listów (Postur): Przyznam szczerze, że ja bym się chyba nie podjęła tego zadania, bo zimą są naprawdę trudne warunki do chodzenia (oblodzone chodniki, mocny wiatr) i jakkolwiek fajne to brzmi “roznoszę listy na Islandii”, tak można mieć dość po dwóch dniach. No, ale może są jacyś niezniszczalni.

Sprzedaż ubrań/rupieci (Kolaporitd): Kolaportid to pchli targ w centrum Reykjaviku otwarty w weekendy, na którym można wykupić sobie stoisko i sprzedawać…co się chce. Jeśli macie talent plastyczny albo coś na sprzedaż, może warto spróbować sprzedać tam swoje produkty. Ogólnie wyprzedaże są całkiem fajnym pomysłem na zarobek, można się ustawić nawet przed domem. Moi znajomi wyprzedawali tak swoje rzeczy i zarobili całkiem fajną kasę.

Fryzura/Tatuaż/Paznokcie w domu: Może to być jakakolwiek inna usługa, którą można świadczyć we własnym domu, a która po prostu będzie przez to tańsza niż w salonie. Takie rzeczy są drogie na Islandii, więc wystarczy rozpuścić informację po grupach facebookowych. Są też tzw. guest spoty – jakiś salon gościnnie udostępnia miejsce pracy np. na 2 tygodnie.

Śpiewanie na ulicy: Nie jest to takie oczywiste, żeby w Islandii stać na ulicy i śpiewać, ale znam chłopaka, który w ubiegłe lato tak robił, podczas gdy wszyscy jego znajomi pracowali po barach i zarabiał najwięcej z nich wszystkich.

Statystowanie w filmach/reklamach (Eskimo): To jest bardzo fajna przygoda i całkiem przyzwoita kasa. Nie trzeba przechodzić żadnych castingów. Robią Ci jedno zdjęcie i czasami na miejscu mówią, żebyś przyszedł w poniedziałek lub kilka dni pod rząd. Zdjęcia są kręcone w różnych lokalizacjach, więc przy okazji można pozwiedzać.

Czy znajdziesz mi pracę na Islandii?

To pytanie jest bardzo różnie formułowane. Często pytacie na przykład, czy nie znam kogoś, kto szuka pracowników albo czy nie słyszałam o miejscu, w którym szukają ludzi do pracy. Słuchajcie, bardzo bym chciała ułatwić każdemu pierwsze kroki na Islandii, ale mieszkam już na stałe w Polsce i nie jestem na bieżąco z ofertami pracy. No i dostaję takich pytań bardzo, bardzo dużo. Nie jestem w stanie każdemu załatwić pracę, ale jestem w stanie poświęcić kilkanaście godzin mojego życia, aby powiedzieć Wam wszystko, co na temat szukania pracy na Islandii wiem. Mam nadzieję, że Wam się to przydało. Powodzenia! Pamiętajcie, że na Islandii zawsze wszystko się układa. Nie bójcie się. Ja Wam szczerze zazdroszczę, że to wszystko dopiero przed Wami.

Dostaję bardzo dużo pytań dodatkowych związanych z pracą na Islandii czy życiem tam w ogóle. Nie mieszkam już na wyspie od jakiegoś czasu i moja wiedza, szczególnie na tematy urzędowe czy płacowe, nie jest aktualizowana. Jeśli czegoś nie ma w tym tekście, to znaczy, że nie znam odpowiedzi, ale wydaje mi się, że podałam w nim sporo linków również do innych stron, na których można informacji na temat Islandii znaleźć. Jeśli macie jakieś pytanie, to proszę o wpisanie je pod tym tekstem, bo dostaję bardzo dużo podobnych pytań na maila czy facebooka i wolałabym odpowiedzieć tutaj, aby reszta też mogła zobaczyć.

Jeśli spodobał czy przydał Ci się ten artykuł, miło mi będzie jeśli przybijesz wirtualną piątkę w postaci like’a na moim fanpage’u. To dla mnie potwierdzenie, że warto poświęcać swój wolny czas na pisanie tekstów dla Was i motywacja do dalszej pracy. Dzięki!

63 thoughts on “Przysięgam, że to chyba wszystko, co wiem o szukaniu pracy na Islandii

  1. wygląda na to, że trzeba się bardzo postarać, żeby nie znaleźć tam pracy;) ja mam dodatkowe pytanie dotyczące kennitali: piszesz, że pracodawca może aplikować dla mnie o ten numer, taką informację dostałam też od skra.is. Ale czy np. w sytuacji, kiedy (będąc w Polsce) chcę aplikować online o posadę w jakiejś instytucji i wymagana jest kennitala, żebym mogła w ogóle przejść do formularza aplikacji, mogę również poprosić pracodawcę o taką przysługę (jeśli on na ten moment właściwie ‘jeszcze nie wie’, że aplikuję)? Czy jest może inny sposób by uzyskać taką ‘tymczasową kennitalę’ jeśli nie jestem na miejscu?

    1. Dopytaj w Urzędzie Rejestracyjnym o taką możliwość, ale wydaję mi się, że to jest niemożliwe, ponieważ musisz też mieć jakiś adres islandzki… Ale! Ja też miałam taką sytuację z formularzem i rozwiązałam to w taki sposób, że znalazłam maila na stronie tej firmy i wysłałam im odpowiedzi na pytania z tego formularza wraz z CV, wyjaśniając, że jeszcze nie mam kennitali, bo dopiero przyjechałam (w Twoim przyapadku – bo jesteś za granicą). To była akurat firma, która mnie potem przyjęła, więc polecam. Zawsze znajdzie się sposób na obejście systemu 😉

  2. Dzięki Twojemu wpisowi pomyślałam o wyjeździe zarobkowym na Islandię choć dotychczas brałam pod uwagę tylko Norwegię 🙂
    Pomysł by zacząć od farmy jest super, mam nadzieję, że mi się uda. Oczywiście boję się takiego wyjazdu ale Twoje przekonanie, że nie może się nie powieść podnosi mnie na duchu 🙂

      1. Udało się! Wysłałam ok. 25 CV do farm, z tego otrzymałam ok. 4 odpowiedzi, że mają już pełną obsadę, oraz jedną wiadomość, że szukają pracownika. Umówiliśmy się na skypa i dostałam pracę kelnerki na sezon letni a w sezonie zimowym również jako osoba do sprzątania pokoi oraz innych prac. Jeśli wszystko okaże się w porządku, to mam pracę na minimum 8 m-cy a zaczynam na początku maja. Tak więc da się! 🙂 Kara – dziękuję Ci bardzo, bo bez Twojego wpisu nie podjęłabym takiego kroku! Jestem z Krakowa, więc jeśli masz ochotę to zapraszam na kawę 🙂
        No i dam znać jak już będę na miejscu jak to wygląda 🙂

        1. Bardzo dziękuję Ci za ten komentarz! Muszę mieć świeże dowody na to, że się da. Gratuluję i trzymam kciuki!

          1. Kara, mam do Ciebie pytanie natury finansowo-technicznej 😉 a chodzi mi konkretnie jakie konto/konta najlepiej założyć w banku. Ja myślę o tym, żeby założyć w Polsce konto walutowe w euro, które będzie mi służyć do gromadzenia odłożonej kasy a oprócz tego założyć konto w banku na Islandii służące do bieżących wydatków na życie. Czy mogłabyś podzielić się swoim doświadczeniem w tej sprawie, ew. coś doradzić?

            1. Nie da się przelewać waluty z Islandii na własne konto w Polsce. tego Pani Kara nie napisała, jak zresztą wielu innych rzeczy, ale taka jest skromna wiedza ludzi o Islandii, którzy siedzą wyłącznie czasowo w Reykjaviku.

              1. Haha No tak, bo ja przecież miałam napisać posta, odpowiadając w nim na pytania, które ktoś mi zada w przyszłości 🙂

            2. Peertttamfnee d'accordo con te!!! Questi modi super veloci e super facili svalutano il vero significato di quelle parole! Credimi, non sei l'unica che diffida degli altri. Purtroppo o per fortuna abbiamo lo stesso difetto, ma onestamente ne vado fiera!!!!

  3. A jak wygląda sprawa w przypadku osób bliżej 50-tki, niż 20-tki, z zamiarem na pewno dłuższego, albo nawet stałego ( zależnie od rozwoju sytuacji) pobytu?

    1. Znam osoby w tym wieku, które przyjechały na Islandię i znalazły pracę. Często młodzi ściągają tam swoich rodziców i pomagają im w tym, ale jeśli znasz angielski, to na pewno dasz sobie radę.

  4. Czy na Islandii jest mozliwosc pracy dorywczej/o dzielo/zlecenie na okres 2/3 tyg dla osób, które są w szkole średniej? Zastanawiam się czy możliwe jest zwrócenie czesciowych kosztów pobytu na Islandii dzięki pracy podczas wyjazdu.

    1. (Myślę, że gdybym pracował na Islandii, mógłbym poprawić swoje umiejętności językowe. Z tego względu zastanawiam się nad pracą podczas wyjazdu)

    2. A rodzice Cię puszczą? 🙂 Ciężkie pytanie, bo młodziaków, którzy pracują jest dużo, ale oni zazwyczaj dorabiają na kelnerstwie, a do tego trzeba znać dobrze islandzki. Nie wiem też, czy ktoś będzie chciał Cię zatrudnić na 2 tygodnie… Wiek nie jest zaporą, ale możesz mieć trochę trudniej.

  5. Cześć, dzięki za ten wpis. Od zawsze chce pojechać na Islandię. Skończyłam studia logopedyczne i myślałam, że tym pogrzebałam swoje szanse na prace w zawodzie gdzie indziej niż Polska. Dzięki, że jednak dałaś mi nadzieje…. biorę się za szukanie ofert pracy na 😉

    1. Masz szansę, ale nie wiem, czy znajdziesz taką ofertę pracy. Z tego co wiem to pani logopeda, która przyjmuje w Reykjaviku ogłasza się pocztą pantoflową i przyjmuje dzieciaki u siebie w domu, także w tym przypadku chyba taki sposób byłby lepszy. Albo kontaktuj się z polskimi szkołami i dowiedz się, jak wygląda sytuacja i czy oni widzą zapotrzebowanie na takie zajęcia lub czy mogą dać Ci namiary na rodziców, których dzieci potrzebują pomocy.

  6. I ja mam pytanie, dotyczące pracy na farmie. Czy farmerzy się oglaszaja czy raczej należy chodzić od domu do domu i pytać? zastanawiam się czy oferują miejsce u siebie w gospodarstwie dla takiego pracownika? I czy TO problem, ze jestem kobietą?

  7. Słuchaj, naprawdę świetny wpis, dziękuję Ci bardzo za niego. Mam jednak jeszcze jedno pytanie: jaki jest okres rozliczeniowy? Zazwyczaj pensja jest wypłacana co miesiąc? Czy można się jakoś dogadać z pracodawcą,żeby wypłacił jakąś zaliczkę po tygodniu? Bo chyba moim największym lękiem jest to,że nie będę miała na jedzenie,a przez miesiąc trochę trudno byloby mi sie utrzymać z pieniędzy zarobionych w Polsce 😉

    1. Okres rozliczeniowy jest co miesiąc, a czy dogadasz się z pracodawcą to jest tak indywidualna sprawa, że ciężko mi przewidzieć. Zależy od pracodawcy. Szukaj pracy w knajpie, to wtedy masz napiwki na bieżąco.

      1. Using a map…In business projects, we sometimes have to take an unplanned path that was not foreseen. While there is often no choice but to take this path, a risk assessment should be undertaken so that an informed decision can be made. Doing things “blind” will …

  8. Znalazłam ostatnio Twój świetny blog i nie mogę się naczytać 🙂 Jeszcze bardziej chce się wyjechać i zobaczyć Islandię <3 Mam tylko jedno takie małe pytanie: Skoro do pracy potrzebny jest ten irlandzki pesel, to do wolontariatu też? Myślałam o wyjeździe z workaway do pracy na farmie, czy jeśli jest to wolontariat, to formalności też musiałabym uzupełniać? Dziękuję z góry i życzę powodzenia 🙂

    1. Dopytaj ludzi, do których jedziesz na wolontariat, ale podejrzewam, że nie, jeśli nie będą Ci nic płacić. Daj znać, co powiedzieli 😉

  9. Jak Mel też niedawno dopiero odkryłam Twojego bloga i bardzo dobrze mi się go czyta. Islandia sama w sobie jest moją miłością od pierwszej wizyty parę lat temu i zawsze chciałam tam wrócić. Czytając Twoje wpisy mam wrażenie, że jest to na wyciągnięcie ręki – bardzo miłe uczucie. Dziękuję Ci bardzo! Wystarczy chcieć i wierzyć, że się uda.

  10. Cześć. Dzięki za artykuł, bardzo pomocny.
    Zaintrygowała mnie jedna wiadomość, odnośnie zabezpieczenia finansowego, które powinien poświadczyć pracodawca. O ile dobrze zrozumiałem. 3 tys euro, wyjeżdżając z Polski za pracą?:) Mniemam, że pracodawca może to poświadczyć “in blanco”, bo wiadomo jak jest.
    Bardzo chętnie zamienię moją posadę specjalisty do planowania pociągów na farmę… Czas zacząć coś od nowa.

  11. Swietny artykul stworzylas. Mieszkalem i pracowalem w roznych czesciach Norwegii,troche w Dubaju,chwile w Kanadzie a dzis mam 43 lata wciaz nieskonczone studia , ktore chce kontynuowac i w koncu skonczyc ale to wrzesien i tu pojawia sie zgrzyt. Jak to pogodzic z Islandia ? Ale jesli ktos mialby ochote na wyjazd wspolnie to prosze o kontakt mobilephones@o2.pl . We dwoje zawsze to razniej mysle , i choc Kara motywuje mowiac w Islandii wszystko sie uklada i ja Jej w to wierze to jednak we dwoje na koncu swiata to zawsze razniej. Zwlaszcza ,ze ja biore pod uwage wyjazd totalnie w ciemno. Znam angielski,dukam po norwesku takze raz jeszcze zapraszam ewentualnych chetnych ale nie desperatow. Pozdrawiam serdecznie wszystkich podroznikow i oczywiscie pozdrawiam Cie Kara. Gratuluje

  12. 1. Czy w przypadku poszukiwania pracy na farmach, lub w hotelach wskazane są listy motywacyjne? Jeśli tak, jak powinny wyglądać?
    2. Czy podejmując się pracy w gastronomii powinniśmy posiadać dokument odpowiadający naszej książeczce sanepidowskiej (sanitarno-epidemiologicznej)? Czy funkcjonuje islandzki odpowiednik?

  13. Mowisz, zeby roznosic CV od miejsca do miejsca, np. do barów, hoteli, fabryk generalnie – punktow uslugowych. Moze pytanie, ktore zadam bedzie glupie, ale moglabys powiedziec GDZIE dokladnie? Przeciez nie zrobie tak, ze: pojde do hipermarketu czy pubu, podejde do pierwszego lepszego pracownika i powiem: “Hi, I am looking for a job”. Chyba, ze się mylę… Byłabym wdzięczna za odpowiedź.

    1. Najpierw się zastanów gdzie będziesz mieszkać i jak to załatwisz. Bez pracy mało kto chce wynająć cokolwiek. A żeby wynająć pokój w Reykjaviku od obcych jako obcy, trzeba mieć kasę na kaucję, jeśli w ogóle ktoś będzie chciał rozmawiać. Szczerze mówiąc, blog jest troszkę zbyt optymistyczny. To że jednej osobie się coś udało nie znaczy, że uda się 100 innym. Mieszkam na Islandii 10 lat i na niektóre wpisy wybuchałem radosnym śmiechem.

  14. Hej Kara, świetny pakiet informacyjny dla takich jak ja. Długo szukałem na forach o Islandii tak rzeczowo zobrazowanego tematu dotyczącego wyjazdu na Islandię. Dziękuję 🙂
    Mam pytanie, czy orientujesz się jak wygląda kwestia urodzenia dziecka na Islandii. Zdecydowaliśmy z żoną, że Islandia jest miejscem gdzie chcielibyśmy osiąść na stałe z naszą córeczką i nienarodzonym jeszcze drugim dzieckiem. Jest jeszcze sporo czasu do narodzin, ale już zastanawiamy się czy nie przenieśc się w to nasze wymarzone miejsce do życia zanim urodzi się nasze maleństwo. Chciałbym pojechać najpierw sam, podjąć pracę (mam już jedną czekającą ofertę w budowlance, a to moja branża), zorganizować nam jakieś mieszkanie i za jakiś czas ściągnąć moją rodzinę. Czytałem, że urodzenie dziecka jest drogie na Islandii, a nie wiem jak to wygląda gdybym np tylko ja pracował a żona była ubezpieczona w moim zakładzie pracy…czy takie ubezpieczenie obejmuje poród w ramach świadczenia ubezpieczeniowego? Zależy nam na czasie i jesteśmy zdecydowani na wyjazd, jednak nie mamy pewności jak to poukładać żeby nie narobić sobie kłopotów tam na miejscu. Raz jeszcze dziękuję za to co robisz i pozdrawiam! 🙂

  15. twoj blog jest genialny. dzeiki informaacja na nim zawartym chyba wlsnie znalezlismy miejsce w ktorym bedziemy chcieli zyc. mam tylko jedno male pytanie do Ciebie. Zamierzamy tam wyjechac z 3 letnim dzieckiem, jakie sa mozliwosci odnosnie zlobkow i przedszkoli. z gory dzeikuje za pomoc, pozdrawiam

  16. zwarty tekst zawierający praktyczne informacje, pozbawiony chaosu. Dobrze się go czytało. Pomocny. Pytanie mam jedno -być może zahaczające o prywatność – Dlaczego postanowiłaś powrócić, jak piszesz “na stałe” do Polski? Moja ciekawość jest tym większa, że fb wskazuje, iż zamieszkujesz krakowski Kazimierz. Ja jestem z Nowej Huty. Jak to jest, że podczas gdy mnie wyrywa na Islandię, osoba, która tam była, decyduje się na powrót do kraju i osiedlenie w Krakowie? 🙂

  17. Witam! Jestem ciekaw czy praca na Islandii nadal się opłaca? Chodzi o koszta utrzymania + wyżywienie – z tego co wiem państwo to nie należy do najtańszych. Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę.

  18. Też myślę o wyjeździe na Islandię, ale na stały pobyt. Różne rzeczy słyszałem o Islandii, że to mały kraj i nic niby tam nie ma a stolica to wielkości Lublina. Powiem tak, jedynie gdzie pracowałem to w sądzie na stanowisku sekretarka, po stażu szukam w zawodzie roboty ale chyba po paru miesiącach jak nic w Polsce się do mnie nie odezwie to zrezygnuje i właśnie zabiorę się za szukanie pracy na Islandii gdziekolwiek abym mógł wyżyć, wymagający nie jestem co do mieszkania aby była jakakolwiek kuchnia,łazienka i jakiekolwiek miejsce do spania. Z angielskim można powiedzieć że jest trochę kiepsko, ale nie najgorzej bo dogadać się jakoś da radę, ale problemem jest słownictwo bo nie wykorzystuje w mowie z ludźmi na co dzień i zapominam większość często gęsto nawet te proste słowa.

    1. Jeszcze się poprawię bo przez przypadek wysłałem. Staż skończyłem we wrześniu i od tego czasu szukam roboty w zawodzie na informatyka(głównie przy stronach internetowych), fajnie gdybym mógł też i chociaż staż zrobić właśnie w tym kierunku na Islandii z możliwością przedłużenia.

  19. Witam
    Bardzo fajny artykuł ,mysle od pewnego czasu by pojechać na Islandie ,slyszalem w wielu blogach ,ze to jest ciekawy kraj ,obecnie od 2006 roku mieszkam w Szkocji ,troche ja zwiedzilem ,rok bylem w Polsce ,poznalem tam fajna kobietę i chcialem ja sciagnac do Edynburga ale nie zna ona jezyka tak jak ja ,boje sie ,ze moze miec ciezko ,a tu znaczy w UK ciezko z praca dla ludzi znajacych slabo jezyk a praca z Polakami tylko ,nie jest dobrym rozwiazaniem ,sama wiesz o co mi chodzi :),ja chcialbym pierw sam zaleciec na Islandie z UK tym bardziej ,ze sa loty z Aberdeen i nie jest to duzy koszt z UK jak na start masz funty a nie zlotowki ,piszesz,ze ludziom sie tu udaje z praca na produkcji czy w hotelach lub restauracjach ,wiec chcialbym spróbować tym bardziej ,ze jestem osoba ktora sie lubi do tego wyjazdu dobrze przygotowac ,zle bym sie czul jakbym nie mogl dobrze Islandczykow zrozumiec ,angielski znam dobrze z dialektem szkodzkim ,pewnie bym sie poduczyl jeszcze troche Islandziekiego ,by nie czuc sie jak analfabeta :),planuje ten wyjazd pod koniec 2017 roku wiec mam rok czasu moze wczesniej polece zapoznac sie z tym krajem ,wsztystko sie dowiem jak bedzie jus ustawa o Brexicie w UK ,wtedy wylece z tamtad bo zycie bez mojej kobiety w UK nie ma sensu ,dlatego ta Islandia bylaby w sam raz ,ja bym sie zaklimatyzowal a potem sciagnalbym dziewczyne ,mam pytanie co bys mi poradzila w szukaniu pracy ,czy podawac w c.v historie pracy w UK ,czy tak jak w UK to robilem nie raz chodzic po fabrykach ,hotelach czy restauracjach ,czy ogolnie mam duze szanse by ja znalesc jesli przylatuje z UK ?troche jest strach ale i adrenalina by sprobowac ,zawsze moge wrocic do UK jesli sie nie uda by odrobic straty jak nic z tego nie wyjdzie ,ale kusi mnie ta Islandia i czuje ze chce sprobowac ,pozdrawiam i sorki za tak dlugi liscik ale siedzialobmi to w glowie od paru dni by sie jeszcze dopytać?

  20. Sorki za male bledy ortograficzne ale to dlatego ,ze po pracy jestem lekko zneczony ,co do artykułów to bardzo dobre i na pewno pomagaja ,dobra robota ,bravo 🙂

  21. Droga kolezanko, Twoj artykul spadl mi z nieba doslownie i bardzo dziekuje Ci za niego. Chce zapytac o meldunek, ktory potrzebny jest do podjecia pracy na Islandii.
    -Czy jesli zamieszkam na start w powiedzmy schronisku mlodziezowym, lub czyms w tym stylu bede mogl sie tam zameldowac, czy jest to mozliwe jedynie poprzez wynajecie mieszkania? Mieszkam od 6 lat w niemczech, pracuje tu w logistyce, w duzej firmie miedzynarodowej jako operator wozka widlowego, mam duze doswiadczenie w pracy w magazynie i wszystkim z nia zwiazanym. Mowie biegle po niemiecku, dobrze po angielsku i rosyjsku. Znalazlem kontakt do Samskip North Atlantic firmy logistycznej , bodajze najwiekszej na Islandii i w poniedzialek zamierzam tam zadzwonic aby dowiedziec sie wiecej o mozliwosci zatrudnienia. Jestem zdecydowany wyjechac na Islandie na stale, uczyc sie jezyka islandzkiego i spokojnie tam zyc cieszac sie pieknem tamtejszej natury. Jesli nie uda sie od razu w logistyce nie mam oporow przed podjeciem jakiej kolwiek pracy na poczatek…. zadna praca nie hanbi. Na dzien dzisiejszy zamierzam w kilka miesiecy odlozyc 3-4 tysiace euro i zakupic bilet w jedna strone na Islandie w okolicach czerwca. Co o tym myslisz? Z gory dziekuje za odpowiedz.

    1. Hej,

      Nie mieszkam już długo na Islandii i moja wiedza w temacie spraw urzędowych jest już naprawdę znikoma, ponieważ przepisy ciągle się zmieniają. Odsyłam do Urzędu Pracy podlinkowanego w tekście albo do kontaktu z polskim konsulatem w Reykjaviku.

  22. Cześć ?świetny blog! Mam do Ciebie trochę inne pytanie?..Myślimy żeby wyemigrował tam cała rodziną..Mamy małe dziecko o o to się boję najbardziej…Teraz ma dwa lata .. Rozważamy aby najpierw pojechał tam mąż..Zna biegle angielski w mowie i piśmie…Robi właśnie zawód stolarza aby mieć papierek bo to jego chobby od lat i wiele sam się nauczył w tym fachu..Ja pracowałam w banku,sklepie,pubie a,teraz jestem pomocą domowa i gotuje dla ludzi bo to moja pasja hehe… Noi nie wrócę do korporacji!! Ogólnie w Polsce jakoś źle nie mamy ale szukamy spokoju.. Chcemy żyć w spokoju i na normalnym poziomie a nie gonić ciągle z wywieszony jezykiem i myśleć czy uda się rachunki oplacic jak to w Polsce…Pytanie do Ciebie jak jest z dzieckiem w wieku przedszkolnym? Czy to dobry czas na takie totalne przestawienie- może masz znajomych i znasz temat?:) Jakie są ceny mieszkań / domów? Czy można kupić grunt i zbudować tam dom typu europejskiego? Taki z prefabrykatów…nie mam kogo zapytać .. Przepraszam z góry za zasypanie pytaniami ? Pozdrawiam że śmierdzącego Krakowa

    1. Jeśli chodzi o malucha, to myślę, że nie ma obaw. W przedszkolach jest sporo dzieci polskich i aklimatyzują się szybko. Zresztą to taki wiek, że dziecko najszybciej nauczy się języka. Jeśli chodzi o ceny ziem/mieszkań itp., to nie mam pojęcia, bo już nie mieszkam na Islandii.

  23. Hej, świetny post jednak mam jedną uwagę. Warto by było zebrać wszystkie linki występujące w tekście w jednym miejscu na końcu artykułu. Jak już przeczytałem artykuł i wchodzę tylko poszukać któregoś z linków muszę wyławiać go z tekstu. 😉

  24. Cześć,
    świetny wpis. Dowiedziałem się z niego więcej w parę minut niż z wcześniejszych dłuższych poszukiwań.
    Mam jedno pytanie jeśli mogę. Jak wygląda/o ile trudniejsze (o ile jest trudniejsze) znalezienie tam pracy a wiek poszukującego. Obecnie mam 44 lata a przez ostatnie 20 lat pracowałem jako grafik w Polsce i nie mam kompletnie żadnego doświadczenia w innym zawodzie. Co do samej pracy to jest mi obojętne w jakiej branży czy na jakim stanowisku byleby w Reykjaviku.
    Pozdrawiam.

  25. Hej! Dziękuję za szczerego i wyczerpującego posta 🙂 Polacy emigrujący bardzo niechętnie dzielą się swoimi ‘tajnikami’, więc naprawdę doceniam.
    Pozdrawiam:)

  26. A Ja z kolei nie wyjechałem ale planuje w październiku i już zaczynam działać w rozsyłaniu CV do farm jakie znalazłem na stronach które poleciłaś/ udostępniłaś. Mam nadzieje że wszystko się uda bo MUSI SIĘ UDAĆ! INACZEJ BYĆ NIE MOŻE.
    Pozdrawiam z Wrocławia jeszcze 😉

    P.S. Jak wszystko się uda to Cię “karaboska” i zaproszę na ugotowaną przez Siebie kolację 😉

  27. Witam
    Mieszkaliśmy 13 lat w Szwecji.
    Mamy personnumer . Jak by wyglądała nasza sytuacja. Cztero osobowa rodzina.
    Ja budowlanka

Leave a Reply

Your email address will not be published.