Zbrodnia i Kara

e8d44e187b406c2441fe338092708e1c

Na liście moich przeżyć w Stanach były różne rzeczy: tanie motele, kawa w przydrożnym barze, kino samochodowe, wyprzedaż garażowa, prom, zdanie prawka. Niektóre już Was zdążyłam opisać, inne wciąż są zamknięte w folderach i czekają aż je łaskawie kliknę (to ich słowa, nie moje). Jedne były trudniejsze w realizacji, inne stały się moją codziennością. Rzeczywistość, którą znałam głównie z filmów nagle otoczyła mnie i wciągnęła tak szybko, że zanim się nie spostrzegłam jadłam, piłam i robiłam to, co bohaterzy moich ulubionych seriali. Pięknie, ładnie i kolorowo, ale przecież Stany mają swoją mroczną stronę, prawda? Złoczyńcy, mordercy, wojny gangów i skorumpowani policjanci. Filmy i seriale na temat zbrodni można by wymieniać w nieskończoność (zapraszam z wyliczaniem się do komentarzy). U mnie na tapecie obecnie “Twin Peaks”, które zaczęłam oglądać przed wyjazdem, ale musiałam przerwać tylko dlatego, że za dużo niepokoju we mnie wprowadzał, a nie było skazane, żeby brać ze sobą tę emocję w samotną podróż. Jak szukałam pozytywnych aspektów tego, że moja podróż dobiega końca, to myślałam “ale w końcu będę mogła skończyć “Twin Peaks”. Przeżywanie tego, co dzieje się na ekranie nie jest jednak tym samym, co własne przygody. Nie spotkałam seryjnego mordercy, ani nawet zwykłego kieszonkowca, więc na podstawie tego nikt nie nakręciłby hitu kinowego z krwią w intro. Nie snułam się w ciemnej części Ameryki, ale było parę sytuacji, w których wczuwałam się w rolę czarnych charakterów, a zaczęło się już na wstępie.

Nielegalny pobyt w Europie

Zanim jeszcze stanęłam na płycie Chicago O’Hare chwila grozy nastąpiła na innym lotnisku – we Frankfurcie. Podeszłam do odprawy paszportowej i uśmiechając się, podałam panu mundurowemu swój amerykański paszport. Pan zamiast się uśmiechnąć do mnie też, zapytał

– Gdzie jest wiza?

– Jaka wiza ? Nie rozumiem?

– Ile przebywa już pani w Europie?

– Yyyyy…jakieś 26 lat?

– Obywatele amerykańscy mogą przebywać na terenie Europy bez wizy do 3 miesięcy, więc przebywa tu Pani nielegalnie.

– Ale ja mam też polskie obywatelstwo…

– Proszę pokazać dowód.

– Nie mam przy sobie…

Trochę musiałam się potłumaczyć z całego swojego życia, ale na szczęście zostałam wpuszczona na pokład samolotu i przestrzeżona, że nie mogę podróżować bez wszystkich dokumentów. Tyle się mówi o Polakach, którzy nie mogą dostać wiz do Ameryki i nigdy nie myślałam o drugiej stronie. Poznałam paru Amerykanów, którzy chcieliby mieszkać w Europie, ale musieli wrócić, bo mieli problemy wizowe. Zdobycie polskiego obywatelstwa jest możliwe tylko jeśli ma się przodków z tego kraju. W Stanach każdy może się o nie ubiegać. Kto jest bardziej restrykcyjny w tej kwestii?

Sfałszowane dokumenty

W Chicago postanowiłam zdać prawko i wyrobić sobie dowód, więc miałam komplet dokumentów i nimi posługiwałam się w Stanach. Parę osób mnie postraszyło, że jak będę podróżować w okolicach granicy z Meksykiem na polskim prawku i z amerykańskim paszportem, to mogę wzbudzić podejrzenia policjantów. Z prawkiem miałam też zniżkę na ubezpieczenie samochodu. Zresztą skoro mam się bawić w Amerykankę, to niech to będzie oficjalne. Zdarzało mi się, że ludzie dość dokładnie sprawdzali moje dokumenty. Najczęściej w motelach, gdzie najpierw zaczyna się od rozmowy (słyszą mój akcent), a potem wyciąga się dokumenty. Tani motel, samotna dziewczyna, rosyjski akcent, amerykańskie prawko…

Rosyjski szpieg

telefonusa 007

Mój przyjazd do Stanów zbiegł się z napiętą sytuacją na Ukrainie. Skoro jestem z Polski, to muszę być w tej kwestii ekspertem. Odpowiedziałam na setki pytań związanych z Putinem i wojną. Ludzie słysząc mój akcent, zazwyczaj zgadywali, że jestem z Rosji. Seria podejrzliwych spojrzeń i pytań o moje prawdziwe pochodzenia zainspirowała mnie do wejścia w skórę rosyjskiego szpiega. Używałam tego w sytuacji, kiedy nie chciałam do końca ujawniać skąd i jestem i co ja tu robię, a szczególnie, że jestem bezbronną dziewczyną, podróżującą przez Amerykę. Jasne, że ludzie reagowali śmiechem, ale… ja sama sobie wierzyłam i to mi wystarczyło.

Zabawy z bronią

Jak na prawdziwego szpiega przystało, musiałam się oswoić z bronią palną. Miałam nawet filmik ze szkolenia, ale jest z nim jakiś problem i już drugi raz nie mogę go zmontować. Udało mi się uratować tylko niewyraźne obrazy, ale mogę Wam powiedzieć, że darłam się jak głupia. Trzymanie spluwy w ręce to taka mieszanka niesamowitej siły i strachu.

bang1bang2bang3

Mandaty, kradzieże

Potem już było tylko gorzej. Wiecie, jak już ktoś skosztuje życia na krawędzi, to zawsze będzie mu brakować tej adrenaliny. W Teksasie nie wytrzymałam widoku ludzi w supermarketach z bronią przy pasku i popełniłam przestępstwo! Przeszłam przez tory kolejowe w niedozwolonym miejscu, a za te zabawy z prawem zapłaciłam 120 dolarów.

telefonusa 070

Myślałam, że kogoś zabiję za to, ale  nie mogę Wam powiedzieć, czy to zrobiłam czy nie. Jestem dobrym szpiegiem i mordercą też. Dodatkowe umiejętności liczą się na każdym rynku pracy. Powiem Wam tylko, że gdybym to zrobiła, zakopałabym ciało na pustyni, a współrzędne zakodowała w losie loteryjnym (ktoś oglądał “Breaking Bad”?).

telefonusa 238

Przyznam się szczerze, że miałam zamiar nie płacić tego mandatu, ale jak się okazało, w Stanach bardzo poważnie podchodzą do takich spraw i za brak uiszczenia opłaty mogą wystosować nakaz aresztowania. Nikt by mnie nie ścigał przez pół Ameryki za ten jeden mandacik, ale jakby policja w innym stanie zatrzymałaby mnie za jakieś wykroczenie albo na zwykłą kontrolę, to idę do aresztu. Także tego, aż takim ryzykantem to ja nie jestem. W dzień, w którym spłaciłam karę, dostałam drugi mandat. Los chyba chciał, abym była kryminalistką na pełny etat. Nie ma czystej kartoteki. Dokładnie tego samego dnia dokonałam kradzieży, wynosząc ze sklepu z pamiątkami magnes na lodówkę, o który poprosiła mnie przyjaciółka. Myślami byłam wtedy gdzieś w Polsce i zapomniałam podejść do kasy. Po prostu wyszłam ze sklepu, obracając magnesem w ręce i uśmiechając się do pana ochroniarza. Tak to się robi amatorzy!

Szemrane towarzystwo

Podejrzanych ludzi spotykałam głównie w dwóch miejscach – w motelach i autobusach. Na ulicy jesteś w stanie szybko się ulotnić, gdy zbliża się do ciebie grupka gangsterów, ale co masz zrobić, jak ktoś taki siada na siedzeniu obok? Trzeba się zaprzyjaźnić. Dzięki temu nauczyłam się slangu i poznałam kilka ciekawych historii. W motelach było podobnie. Obracasz się, a za tobą stoi pan z prostytutką i chcą wynająć pokój na godzinę. Towarzystwo godne kryminalistki, mówię Wam. Najwięcej czasu w towarzystwie kryminału, mimo bycia takim hardkorem, spędziłam, oglądając serial “Orange is the new black” na pokładzie samolotu w drodze do domu.

640px-S1Cast

Poleca zdegenerowana Kara Boska